Wpisy

  • czwartek, 28 listopada 2013
  • środa, 27 listopada 2013
    • 25 dzień miesiąca kislew

      obudziłam się dziś po raz trzeci. przespałam pół filmu i trzy czwarte wieczoru.. zamiast myśli przed oczami mam subtelne obrazy, kolory mieszają się i przenikają transparentnie przez siebie. ciepła stopa, która delikatnie przykryła moją, czułym niezauważalnym gestem.

      w chwilach mroku wraca do mnie wspomnienie miłości i zapalam chanukową świecę.w liście do świętego mikołaja poprosiłam o silną czerwoną nitkę, którą mogłabym nosić na nadgarstku. chciałabym to wszystko umieć opowiedzieć, ale czuję, że jeszcze we mnie rośnie, pnie się, rozkwita. zbliża się moment, gdy pragnienie powrotu do siebie staje się coraz silniejsze.zostawić arkę, wrócić do źródeł.  znów stać się sobą. ale czy mogę być sobą bez niego? bez ciebie? pomarańczą bez skórki, wiśnią bez pestki, tęczą bez zieleni?

      Chanuka Sameach!

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      teresita
      Czas publikacji:
      środa, 27 listopada 2013 22:42
    • Czosnkowa Panienka i Motyl Emanuel

      wczoraj czułam się źle. dziś czuję się gorzej niż wczoraj. rano czułam się kiepsko. wieczorem czuję się kiepściej.

      odwołałam wszystko, przykrywam się startrekiem. kiedyś najlepszym lekarstwem był seks bez wychodzenia spod kołdry - rozgrzał, zmęczył, a potem spałam do rana.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      teresita
      Czas publikacji:
      środa, 27 listopada 2013 17:51
  • poniedziałek, 25 listopada 2013
  • piątek, 22 listopada 2013
  • czwartek, 21 listopada 2013
  • środa, 20 listopada 2013
    • galerianka

      o tym, że zapomniałam klapek na basen, wiedziałam zjeżdżając rano windą. mogłam się cofnąć 2 piętra i po sprawie. ale że szybko, że coś tam i ubezpieczenie i  opony i idziemy już, to klapki miały znaleźć się po drodze. podroga ostatecznie miała miejsce w krakowskiej galerii krakowskiej, gdzie z zestawem pt. torba z kółkami na słowo honoru, plecak i torebeczka a`la laleczka przebijałam się przez kolejne sklepy w poszukiwaniu klapek. znalazłam wersję zimową z futerkiem za 200 peelenów, kilka księgarni, wifi i bankomat. plus dobrą radę pani z niemieckiego obuwniczego klapki? no szukają teraz ludzie, jak jadą na 2 dni do gorących źródeł, ale z tym to kruchutko, kruchutko!

      a ja, zamiast w gorących źródłach, leżę bez klapek, ale pod kołdrą w jednym z dziwniejszych miejsc, w jakich zdarzyło mi się spać: połączenie mieszkania dziadkowego z horrorhotelem. i mimo wszystko może to ten deszcz, może przez tą mgłę, może to mój nastrój, ale w każdej twarzy ciągle widzę cię.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      teresita
      Czas publikacji:
      środa, 20 listopada 2013 22:30
  • poniedziałek, 18 listopada 2013
    • wiatr

      wszystko zmienia się szybko. kiedyś spięłabym się, zgięła, ugięła. dziś nawet nie musiałam brać za rękę teresy mendozy. nie wiem, skąd mi się to wzięło. taka nie byłam. taką będę. królewna. (Kot wrócił).

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      teresita
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 18 listopada 2013 21:35
  • niedziela, 17 listopada 2013
    • zespół nagłej zmiany strefy czasowej

      wchodzę w strefę czasową "wróciłam". ciężko się odnaleźć, gdy jeszcze wczoraj rano kąpałam się w oceanie. lekarstwem na jet-lag okazała się suka, bieg i ciepło sauny. niespodziewane spotkanie z małym ptakiem i spodziewane spotkanie.

      wracając nagle pomyślałam o Kocie - złote dni posiadania królestwa. już prawie rok, odkąd zniknął. niespodziewane niespotkanie.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      teresita
      Czas publikacji:
      niedziela, 17 listopada 2013 21:57
    • Wpis bez tytułu

      W tej opowieści nie ma wstępu, zarysowania tła ani sylwetek bohaterów. Wydarzyła się zbyt szybko.

      największym zaufaniem było chwycenie go za rękę. uwierzyć na słowo, że się da, że mnie nie zostawi, że nic jemu się nie stanie, bo wtedy i mi nic się nie stanie. że jest w zasięgu ręki, dłoń w dłoni, nawet gdy nie ma go w zasięgu wzroku.

      największym zaufaniem było puszczenie mojej ręki.  gdy mogłam iść tam, gdzie chciałam,  mając w sobie spokój, którego nie miałam na lądzie. Że nie przestanę oddychać, nie zniknę, nie zacznę płakać jak pięciolatka zgubiona w hipermarkecie.  Ani nie pognam nagle do góry, przerażona przestrzenią. Że będę w zasięgu wzroku, nawet gdy nie ma mnie w zasięgu jego dłoni.

       (w tej pół godzinie, gdy przelewały się nade mną fale, a ja schodziłam niżej-głębiej-bardziej, jest coś tak intymnego, tak nagiego.  nie, to nie o wielkim błękicie.  to więcej. To o zaufaniu)

       A potem, potem tak głośno się śmiałam. I zapomniałam o wszystkim, o końcu świata, aparacie w taksówce, spleśniałych godzinach i dniach, latach, za dużych planach, ustach nie całowanych, bluzce nie pasującej do spódnicy … bo nic więcej we mnie nie było poza radością.

       

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      teresita
      Czas publikacji:
      niedziela, 17 listopada 2013 00:16

Wyszukiwarka

Zakładki

Kanał informacyjny

Opcje Bloxa